Czy 9 monet można nazwać kolekcją?
Czy w erze, gdy tydzień w tydzień na aukcjach pojawiają się setki numizmatów, raptem kilka monet można określić tym nobilitującym słowem? Jeszcze niedawno odpowiedziałbym, że nie. Dziś jednak wiem, że można. I to kolekcją przez duże “K”. Szczególnie, gdy jej budowa kosztowała tak dużo poświęcenia!
To nie jest po prostu dziewięć monet. Każda z nich jest jedną, ściśle wyselekcjonowaną sztuką, spośród setek obejrzanych na aukcjach czy w prywatnych kolekcjach monet. To dekada z życia jednego kolekcjonera. Polowania, porównywania, a przede wszystkim wytrwałości. Aukcja po aukcji. Miesiąc po miesiącu. Rok po roku.
Jakość nad ilość…
Taka jest właśnie “Kolekcja monet Księstwa Warszawskiego” oferowana na naszej najbliższej aukcji (Marciniak aukcja 28 – zimowa ‘26 – dostępna TUTAJ). To typologiczny zbiór, zbudowany z (nie bójmy się tego słowa) wybitnych przedstawicieli każdego z nominałów. Od dukata, aż po grosza. Bez wchodzenia w odmiany, zbierania kompletów roczników. Pełny pogląd tego, czym płacili mieszkańcy Księstwa, w niespotykanych stanach zachowania!

Przyznam, że mam ogromny sentyment do tego okresu polskiego mennictwa. Pamiętam, gdy ponad 10 lat temu szukałem drugiej drogi dla swojego zbioru, byłem bardzo blisko decyzji, o zbiorze rocznikowym Księstwa z założeniem ograniczenia się do drugich stanów zachowania. Wówczas powstrzymało mnie to, jak rzadkie w bardzo ładnych stanach jest wiele z nich. Zdobycie okołomenniczego miedziaka, czy 1/6 talara to prawdziwa gratka! Nie mówiąc już o menniczych sztukach…
Tym bardziej potrafię dziś docenić tę całą grupę. Bo pojedynczo pojawiają się mennicze pięciogroszówki Księstwa, czy dwuzłotówki, choć te już znacznie rzadziej. Ale taki talar? Czy taka trzygroszówka? Często to okazja jedna na kilka, czy wręcz kilkanaście lat…
Wyjątkowe w swojej klasie.

Długo „spieraliśmy” się w firmie, która z monet najlepiej oddaje klasę tego zbioru. Czy menniczy dukat – nominał wybity w najniższych nakładach! Czy ten znakomity talar, będący jedynym docenionym notą MS64 wśród WSZYSTKICH talarów Księstwa Warszawskiego! Tyle, że to bezcelowe. To trochę jakby kazać wybierać rodzicowi swoje ulubione dziecko 😉
Dla mnie to ta 1/6 talara, gdyż każdy kolekcjoner, który próbował zbierać monety Księstwa Warszawskie, wie jak trudnym nominałem jest 1/6 talara! To właśnie złotówki były nominałem bitym w niskich nakładach, który przez lata naturalnie rozproszył się i zużywał się w obiegu monetarnym. Dziś zebranie jego kompletu rocznikowego w ładnych stanach jest ogromnym wyzwaniem kolekcjonerskim. Zrobienie tego w menniczych stanach jest niemal niemożliwe.
W tym zbiorze jest on reprezentowany najpiękniejszym znanym nam egzemplarz pierwszej złotówki Księstwa. Rocznika będącego najdłużej w obiegu. Wybitego w niewiele większym nakładzie niż bardzo rzadki rocznik 1813. Jedyną sztuką 1/6 talara 1811 w gradingu, która otrzymała notę typu MS!
Okazja jedna na wiele, wiele lat…
Z pozoru pospolite 5 groszy 1811? Nie dość, że pochodzące ze słynnej kolekcji Virgilla Branda, to z niesamowitym lustrem. Dwuzłotówka? Spośród wszystkich roczników 1/3 talara Księstwa w NGC, łącznie ponad stu monet, to jedyna, która otrzymała najwyższą notę MS64+. Mennicza jednogroszówka, która mogłaby być ozdobą mniejszych aukcji tu całkowicie kryje się w cieniu, bo obok niej wyrasta najpiękniejszy trojak Księstwa, jakiego miałem okazję oglądać!
I mógłbym tu rozpływać się nad każdą z nich, ale powtarzałbym swoje słowa z opisów aukcyjnych. A lepiej przeczytać je po prostu w aukcyjnym katalogu.
Zapraszam się do zapoznania TUTAJ, gdyż wyjątkowe monety mają tendencję do znikania na lata. Ale nic dziwnego. Rozstanie się z nimi jest wszak niesamowicie trudne…
Dedykowany film na temat kolekcji dostępny poniżej: